Nie mogłam być bardziej zadowolona z pierwszych startów Dominiki i jej młodziaków – Dansitano i La Divy w tym sezonie.
Otwarcie sezonu …
Plan który założyłyśmy przed wyjazdem zrealizowałyśmy w 100%. Miało być maksymalnie spokojnie i równo. Konie miały po prostu zapoznać się z atmosferą zawodów – zwłaszcza La Diva dla której był to debiut na zawodach w ogóle. Poczuć się dobrze na czworoboku i skończyć nie przemęczone z lekkim niedosytem i z poczuciem dobrze wykonanego zadania. Po prostu czekać na kolejne starty. Domi miała utrzymać koncentrację i rozluźnienie 😀 i najważniejsze być oparciem dla swoich MŁODYCH koni podczas rozprężenia i przejazdu. Każdy kto zajmuje się młodymi końmi wie co jak bardzo jest to trudne i zarazem jakie ważne. Mogło być naprawdę różnie, bo zawody i młode konie to zawsze pewna niewiadoma ALE było po prostu super! I co ważne bardzo przewidywalnie – praktycznie nic nas nie zaskoczyło.

Dansitano dzielnie sprostał wymaganiom już klasy P i całkiem nieźle pokazywał ustępowaniaa – robił je z przyjemnością! Dodania w kłusach poszły naprawdę dobrze. Przejścia galop kłus w literze X także się udały. Bardzo mnie cieszą te 7 w arkuszu.

Dansio jest typowym „długim w ciele i długonogim” Dansier Goldem – i Domi ma co robić podczas czworoboku, bo zarządzanie tą rakietą jest nie małym wyzwaniem. Myślę, że poradzili sobie świetnie, budując solidne podstawy na przyszłość. Nie tylko te techniczne, nie tylko zbierając BEZCENNE doświadczenie ale przede wszystkim budując zaufanie do siebie nawzajem – bo ono jest w ujeżdżeniu najważniejsze.

La Diva debiutowała w burzy, i potężnej ulewie. Zastanawiałam się przez chwilę czy drzewo nie spadnie nam na głowę … Mimo to dziewczyny nie zrobiły praktycznie żadnego większego błędu, RÓWNO I ŁADNIE przeszły przez czworobok w koszmarnych warunkach, które byłyby wyzwaniem nawet dla doświadczonego konia…. La Diva jest po prostu wyjątkowa. Na czworoboku czuje się świetnie i TO WIDAĆ – jak rośnie z każdym krokiem.

Widząc jej nastawienie do pracy „w domu” trochę po cichu liczyłam, że okaże się „tym koniem z dobrą głową” ale to nigdy nie ma pewności. Dlatego tym bardziej się cieszę, że poszła tak dzielnie ładnie jakby wiedziała, że to jej 5 minut. Jest naszą „krową marzeń”. Bardzo mnie ciekawi jak będzie rozwijać się dalej bo jest niesamowicie ambitna.
Wiadomo, jak zawsze po zawodach – jest co robić! Teraz ćwiczymy pilnie, analizujemy arkusz i czekamy na kolejne starty. Miłym dodatkiem, jest również fakt, że po zawodach konie miały wizytę fizjoterapeuty, który pochwalił je za dobrą kondycję oraz brak napięć i bolesności w ciele. Cieszy mnie to ogromnie bo to znaczy, że trening jest właśnie taki jaki być powinien.
Gratuluję Dominice fantastycznie zrobionej pracy! To był bardzo owocny czas 🙂

