Wyczekane wyrzeźbione
Na szkolenie z Luisem BARDZO czekałam i miałam duże oczekiwania. Pierwszą klinikę, na której byłam w maju szczegółowo opisałam tutaj. Więcej o sylwetce Luisa dokładnie przeczytacie na stronie kliniki. Polecam zajrzeć zwłaszcza na stronę oryginalną trenera. Od początku w podejściu Luisa ujęła mnie prostota, a zarazem skuteczność ćwiczeń. Dodatkowo spokój i profesjonalizm oraz entuzjazm do par jeździec i koń. Niezależenie od tego czy była to para ujeżdżeniowa, czy z innej dyscypliny jeździeckiej. Pomyślałam sobie, że byłoby super doświadczyć treningu z Luisem, jako jego pełnoprawny uczestnik, czyli na koniu 😁 . Dodatkowo uważam, że kontakt z trenerami z najwyższej półki jeździeckiej jest bardzo cenny zarówno dla jeźdźców jak i dla koni.
Tak się szczęśliwie złożyło, że Orkan od ostatnich kilku miesięcy pięknie progresuje i wzięcie go na klinikę wyjazdową było doskonałą okazją na utrwalenie pracy w domu. Dodatkowo był to absolutnie PIERWSZY wyjazd Orkana w nowe miejsce, więc celowo wybrałam Cordero Attitude Place, bo jest przyjazne, a jednocześnie mamy namiot, kwarc, głośniki i widownię – czyli trochę rozpraszaczy też. W tych warunkach mogłam na spokojnie wprowadzić Orkana w świat wyjazdów, klinik i nowych miejsc. Mogłam w bardzo sprzyjających okolicznościach pokazać mu, że nie ma się czego bać i następnie oddać go Ani, ponieważ to ona docelowo ma na nim startować. Wszystkie elementy układanki: jeździec, koń, miejsce i trener były idealnie na swoim miejscu więc pojechaliśmy.
Okiem jeźdźca
Napiszę krótko, byłam zachwycona. Ćwiczenia dobrane w punkt zarówno dla konia jak i dla jeźdźca. Idealnie pasujące do aktualnej sytuacji treningowej, celujące w poprowadzenie pary dalej na wyższy poziom. Skupialiśmy się nad wszystkim, czego Ania mogłaby potrzebować następnego dnia. Luis idealnie i niemalże bez słów zrozumiał, że robimy konia dla dziecka. Jeździłam pod metronom i rytm, żeby dostać maksymalną kompaktowość ze strony Orkana. Nikogo nie zdziwi chyba, że zrobiłam masę przejść, ze szczególnym naciskiem na małe kroczki oraz odpuszczenie i dążność do neutralnej postawy czyli klasyczne „just sit and release”. Dodatkowo wjazdy na linię środkową, po drugim śladzie i zatrzymania z cofaniem. Orkan dał z siebie 200%, dumnie i lekko kroczył i był cudownie skupiony na mnie, NIC poza mną go nie interesowało. Jeżdżąc starałam się po prostu maksymalnie wykorzystać ten treningowy czas i robić dokładnie to czego chce Luis, nie specjalnie zastanawiając się jak to wygląda z ziemi. Kiedy obejrzałam filmiki treningowe (niestety nie mogę ich wstawić, bo szkolenia rządzą się swoimi prawami) powiedziałam WOW. Naprawdę nie spodziewałam się tak równego miękkiego i okrągłego obrazka na CAŁKWICIE zamkniętym pyszczku. Orkan wiedział, że to TEN MOMENT i był wspaniały (chociaż początkowo nieco przejęty).

Zawsze fascynuje mnie jak wiele osób jest zaangażowanych aby koń pojechał dobrze. Tutaj jeden maleńki Orkan i aż 3 ludzi do okoła.
Okiem trenera
Jeśli napiszę, że byłam milion razy bardziej przejęta treningiem Ani niż własnym to chyba nikt nie będzie zdziwiony. 😁 Wiedząc jak Orkan chodził pierwszego dnia bardzo zależało mi aby i jego amazonka miała budujące i rozwijające doświadczenie. Orkan pokazał po raz kolejny na tym wyjeździe, że robi się z niego coraz bardziej pełnoprawny koń juniorski. Oboje jechali świetnie, w skupieniu i precyzyjnie. Ćwiczenie Ani to były małe kroczki w narożnikach oraz galop na lonży. Dzięki temu Orkan dał super uczucie w przejściach i był bardzo chętny w ruchu stęp – kłus, kłus – galop. Dodatkowo dostałyśmy cenne wytyczne na temat sylwetki i pracy nad asymetrią ciała (tym razem jeźdźca). Luis cały trening prowadził w dużym dialogu z młodym jeźdźcem, dbając aby wszystko było jasne, zrozumiałe i poczute.

Jeśli wizytówką jeźdźca są jeżdżone przez z niego konie, a wizytówką trenera trenowani jeźdźcy to ja urosłam co najmniej o 5 cm. JESTEM Z NICH TAKA DUMNA.

Lonżowanie Ani nie ominęło – ale efekty tego ćwiczenia są PRZEGENIALNE DLA PRECYZJI POMOCY
Podsumowując
Szkolenie było niesamowicie wartościowe dla Ani i Orkana oraz dla mnie jeździecko i trenersko. Dziękujemy Luisowi za tyle komplementów zarówno dotyczących mojej jazdy jak i jazdy Ani oraz samego konia. Nie ukrywam, że trochę wprawiło mnie to w zakłopotanie, bo to jest prawdziwy trener wielkie nazwisko, który widział bardzo dużo ludzi i koni 😁😁 Na pewno będziemy wracać po więcej „ćwiczeń Lusia” a to co podpatrzone i nauczone teraz czas rzeźbić w zimę.

Orkan’s Team 🙂 🙂

