Odpoczynek w treningu koni

Na drugim biegunie treningu jeździeckiego

Temat treningu koni: z kim trenować, co trenować, jak trenować jest nieustannie poruszany. Stanowi pole do dyskusji (mniej lub bardziej zażartych). Trening ma być różnorodny, ciekawy, rzetelny, skuteczny, zgodny z biomechaniką. Jednak dzisiaj postanowiłam poruszyć zagadnienie odmienne… drugi biegun treningu, niezbędny, a zbyt często pomijany – temat prozaiczny choć niezmiernie ważny, czas mało spektakularny, lecz jednocześnie niezwykle cenny, bez którego trudno mówić o efektywnym treningu i poszanowaniu dobrostanu konia – chodzi o ODPOCZYNEK.

KAŻDY koń, niezależnie od poziomu wyszkolenia, powinien mieć zapewniony czas, aby jakościowo: psychicznie i fizycznie odpocząć. Lekceważenie roli odpoczynku w treningu koni jest ogromnym błędem, działającym na niekorzyść zwierzęcia, a co za tym idzie obniżającym jego efektywność i zdolność do współpracy z człowiekiem.

Jak odkryłam że odpoczynek jest ważny …

Na początek, chciałabym opowiedzieć Wam moją historię… może ktoś z Was odnajdzie w niej siebie 😀

Kiedy jako młody jeździec rozpoczynałam przygodę z SAMODZIELNYM treningiem koni, pełna zapału skupiałam się przede wszystkim na trenowaniu i jeżdżeniu. Przez lata jeżdżenia z trenerami wpojono mi, że dobry jeździec to taki, który pracowicie trenuje codziennie. Jest w stajni ZAWSZE gotowy zajmować się końmi i jeździć praktycznie bez wytchnienia. Im dłuższa jazda, tym lepsza … ach ten pot krew i łzy. Przez trudy do gwiazd.

Zatem kiedy przyszło mi jeździć indywidualnie, pełna zapału „CIURAŁAM” ile się dało. Dodam, że wielu jeźdźców, których miałam wtedy dookoła siebie także jeździło bardzo dużo. Mój tydzień wypełniony był wszystkim czym się dało. Moja jazda w siodle trwała min. 60 minut. Czułam, że robię coś wielkiego, a moje konie są skazane na sukces… Angażujące studia dzienne nie przeszkadzały mi być w stajni codziennie i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć… Kiedy pomyślę sobie o zwierzętach, z którymi pracowałam w tamtym okresie, a zwłaszcza o Rudziu na którym koncentrowałam 120% mojej uwagi, to szczerze mocno im współczuję. Z jednej strony byłam kreatywna, na pewno niezmordowana no i chciałam jak najlepiej. Z drugiej strony zależało mi za bardzo i to nie pozwalało mi w pełni uwzględnić potrzeb konia, ani wejść w autentyczny dialog z nim. Myślę, że wiele trudności, z którymi przyszło mi się mierzyć w tamtym okresie wynikało właśnie z tego. Chciałam za dużo i za szybko, oczekiwałam perfekcji i nie uwzględniałam wagi ODPOCZYNKU w treningu koni.

A co na to konie…

Mój najbardziej bezkompromisowy nauczyciel – Rudzio bardzo dobitnie pokazywał mi, że coś tu jest nie halo i że zdecydowanie za dużo pracujemy. Do szału doprowadzał mnie brak regularności w jego zachowaniach. Nie rozumiałam dlaczego, NAGLE kiedy przez 3 dni pod rząd chodził wspaniale czwartego dnia stawał się niechętny, krnąbrny i płochliwy. Nie rozumiałam i denerwowałam się dlaczego, kiedy wykonywaliśmy jakieś dobrze znane ćwiczenie po raz piąty on za szóstym totalnie tracił zapał i w ogóle nie chciał już nic robić. Dobry trening potrafił zepsuć się w jednej minucie bo zrobiliśmy coś o jeden raz za dużo. Pamiętam, że często chodziłam wtedy zła i sfrustrowana. Ćwiczyłam DUŻO, a rezultaty wciąż były nie te.

Na pierwszym roku studiów rozchorowałam się na OSPĘ – niestety nie przechodziłam jej w dzieciństwie. Leżałam w łóżku 3 tygodnie, a potem jeszcze 2 z osłabienia. Schudłam niesamowicie dużo i nie miałam na nic siły. Kiedy pierwszy raz wsiadałam na Rudzia po przerwie, naprawdę miałam duszę na ramieniu. Jedyne co mogłam zrobić to go wylonżowac dnia poprzedzającego wsiadanie. Już wtedy zaskoczyło mnie, że mój koń, wystany po ponad miesiącu nic nie robienia, nie był szalonym końskim latawcem, tylko spokojnie i w skupieniu wykonywał WSZYSTKO czego uczyliśmy się wcześniej. Podobnie było pod siodłem. Elementy rzeźbione, ciurane, wymęczone, po okresie przerwy przychodziły nam z entuzjazmem i niemalże bez wysiłku. Nie rozumiałam dlaczego tak jest… ale no cóż byłam zachwycona. Zadzwoniłam tego samego dnia do mamy, żeby jej o tym opowiedzieć. Mama jak zawsze wszystkiego wysłuchała (nie jest nikim ze świata końskiego, ale opowiadam jej o większości moich treningowych spraw, a ona niezmordowanie słucha, dodając mi pewności i wiary w siebie) na koniec powiedziała: „Myślę, że w końcu dałaś temu koniowi porządnie odpocząć, może warto jeździć trochę lżej skoro mu to służy”.

Potrzebowałam czasu, aby przetrawić słowa mamy, ale od tamtego momentu zaczęłam dzielić treningi na krótkie i długie, przestałam ciurać ćwiczenia w nieskończoność, a codzienna praca przeszła do historii. Zamiast tego zaczęłam układać plany treningowe uwzględniające odpoczynek i wolne. Co prawda jeszcze dużo czasu musiało upłynąć zanim nauczyłam się układać takie, które były efektywne i w punkt, ale zmiana w zachowaniu Rudzia była ogromna. Zaczęłam doceniać wagę wyjazdów na spacer na długiej wodzy, wspólnego nic nie robienia, spędzania czasu na pastwisku i cieszenia się swoim towarzystwem. Odkryłam autentyczne znaczenie fazy ZERO kiedy nic od konia nie chcemy i pozostajemy w rozluźnieniu. Nauczyłam się naprawdę odpuszczać. Uwzględniłam ODPOCZYNEK.

Odpoczywający Pan Emiś – zawsze bardzo się cieszę kiedy konie, z którymi pracuję, czują się na tyle komfortowo, aby odpoczywać w moim towarzystwie. Uwielbiam kiedy pozwalają mi uczestniczyć w ich chwili relaksu.


Teraz kiedy jeżdżę konie zanim zaplanuję co będą robić, ZAWSZE najpierw zwracam uwagę na to KIEDY BĘDĄ ODPOCZYWAĆ, KIEDY, ILE I W JAKI SPOSÓB

Dlaczego to takie ważne

Odpoczynek jest kluczowy, jeśli chcemy mieć konia partnera, podchodzącego do ćwiczeń z entuzjazmem i zaangażowaniem. Danie koniowi czasu na psychiczną i fizyczną regenerację jest niezwykle istotne w kształtowaniu zdrowego atlety, albo po prostu zadowolonego z życia konia, zdolnego służyć nam grzbietem, nogami i głową przez długie lata.

  • konie wypoczęte lubią swoją pracę i podchodzą do niej z większym zaangażowaniem i entuzjazmem, są ciekawe kontaktu z człowiekiem, to poprawia ich efektywność i czyni jazdę na nich po prostu przyjemniejszą
  • wejście w fazę odpoczynku/skończenie treningu jest dla konia niesamowicie atrakcyjną nagrodą, którą warto wykorzystywać w celu utrwalania pożądanych, dobrych momentów
  • każda istota zasługuje na wakacje po okresach wytężonej pracy, jeśli nie traktujemy koni jak niewolników warto zadbać o to, aby miał czas na „urlop”
  • interakcje społeczne są dla koni WAŻNE – tak jak dla ludzi – pozwalają odświeżyć głowę, i się zresetować. Konie zasługują na jakościowy odpoczynek na pastwisku z przyjaciółmi (ze stadem) żyjąc zgodnie ze swoją naturą, bawiąc się, chodząc i skubiąc trawę/siano
  • koń który odpoczywa trenuje wydajniej
  • koń który odpoczywa jest mniej sfrustrowany, zdenerwowany, krnąbrny i zniechęcony, często takie zachowania biorą się właśnie z braku odpoczynku. Koniowi kontakt z człowiekiem kojarzy się tylko z męczącą pracą ponad siły

Odpocznijmy jeszcze trochę

Odpoczynek jest dla konia największą formą nagrody. Zawsze kiedy na treningu uda nam się zrobić coś super (definicja super rzeczy oczywiście różni się w zależności od konia dla jednego to spokojny stęp, a dla innego fenomenalne dodanie)stosuję odpoczynek jako formę nagrody. Kiedy zsiądę z konia od razu po wykonaniu czegoś ważnego, co chcę, żeby zapamiętał na resztę życia, i skończę trening na 90% ten koń na następnej sesji proponuje mi to sam z siebie. A jaki jest przy tym kreatywny i zdeterminowany. 😀

Wiele krnąbrnych i nieprzewidywalnych zachowań koni znika kiedy damy im możliwość ODPOCZYNKU i RELAKSU. Kiedy trafiają mi się zwierzaki zbuntowane, problemowe, z czymś co nie działa i trzeba to odpracować – zawsze najpierw sprawdzam czy koń jest wypoczęty i nie ma przegrzanych styków. Ze zmęczonym i przepracowanym zwierzakiem nic nie zrobię, dlatego przede wszystkim muszę mieć pewność, że ma on świeżą głowę.

Po za tym odpoczynek pozwala koniowi przemyśleć to nad czym pracuje, ułożyć w głowie elementy, zadania, pomaga utrwalić proces treningowy. Dlatego tak ważne jest, żeby koń mógł w rozluźnieniu, na wybiegu, wśród swoich końskich przyjaciół, spokojnie nie robić nic i dać głowie odpocząć. Niesamowite jest dla mnie obserwowanie koni w zimie, kiedy zamarznie padok i biedaki muszą kisić się w boksach. Ich poziom niezadowolenia i frustracji jest wtedy przeogromny. Brak odpoczynku jakościowego – na wybiegu w grupie odbiera im dużo spokoju, entuzjazmu, kreatywności, zdolności koncentracji.

I wreszcie jeszcze jedno … lubię być wobec koni FAIR. Tzn. nie kształtuje niewolników, zmuszanych do wykonywania mojej woli 12 miesięcy w roku o każdej porze dnia i nocy. Koń który wykonał dla nas pracę, która wymagała od niego zaangażowania, wykorzystania 120% jego możliwości ZASŁUGUJE na odpoczynek w gronie przyjaciół, w taki sposób jaki lubi. PO PROSTU. Dlatego po zakończonym sezonie daję moim koniom wakacje – bo każdy potrzebuje urlopu. A wypalenie zawodowe to paskudna sprawa.

Smutne obrazki widziane to tu to tam

Zbyt często natrafiam na zwierzęta, robione „na szybko” 🙁 które nie dostały czasu na odpoczynek i przemyślenie poszczególnych etapów treningu. Takie zwierzęta są bardzo często mocno zagubione, sfrustrowane i niechętne. W ich treningowym obrazie jest dużo luk i braków.

Po za tym, niestety zbyt częstym obrazkiem są konie chętne karne i uprzejme – od których wymaga się zbyt dużo, właśnie dlatego bo … są super. To przykre, jak często zdolne i przyjazne zwierzęta w wyniku przerośniętych ludzkich ambicji i jakiegoś niezrozumiałego pośpiechu stają się końmi agresywnymi, niechętnymi, unikającymi kontaktu z człowiekiem, dla których trening jest męką. Dla mnie osobiście takie podejście do trenowania, jest analogiczne jakby ktoś chciał siedmioletnie dziecko nauczyć fizyki kwantowej na poziomie akademickim w rok – FRUSTRUJĄCE dla dziecka jak i dla nauczyciela + kompletnie pozbawione sensu.

Podsumowując

Każdy koń jest inny więc udział odpoczynku w treningu też będzie inny. Pan Energetyczny Pracoholik będzie czuł się szczęśliwszy kiedy, zapewnimy mu dużo różnorodnych okazji, aby rozsadzająca go energia mogła znaleźć ujście. Natomiast typ Leniwy Gwiazdor „Patrzcie Na Mnie Jestem Wspaniały Bo Istnieję” bardzo doceni krótki trening z szybkim końcem i jazda na padok do kolegów odpoczywać dalej w końcu trzeba się szanować 😀

Jednak NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI, że każde zwierzę go potrzebuje i odwdzięczy się wam stukrotnie jeśli mu go zapewnicie.

Udostępnij dalej
Przewiń do góry