Trójca Święta – kilka słów o ustawieniu konia

Sztuka upraszczania

Jeździectwo JEST SKOMPLIKOWANE. To nie ulega wątpliwości. Jeżdżąc trzeba ogarniać praktycznie wszystko, tak że często można poczuć się niczym w kokpicie samolotu. 😀 I właśnie ta złożoność wymusza umiejętność rozkładania na czynniki pierwsze i maksymalnego upraszczania elementów skomplikowanych. Właśnie TO umożliwia rzetelne wypracowanie solidnych podstaw na których potem można budować elementy trudne i złożone.

Wszyscy patrzą, ale nie każdy jest w stanie zobaczyć i zrozumieć – dlaczego…

Pamiętam, kiedy jako mała dziewczynka z dużą zazdrością patrzyłam na moją ukochaną trenerkę – Panią Martę, pod którą konie robiły się w sposób naturalny okrągłe i ustawione. Pani Marta po prostu wsiadała na konia i kiedy tylko zdecydowała się zebrać wodze zwierzę w sposób miękki i grzeczny stabilnie wchodziło na kontakt bez drgnięcia ucha/machnięci a ogonem.

Pamiętam, że obserwowałam ten proces najuważniej jak tylko potrafiłam i zastanawiałam się JAK!? Odpowiedź przyszła sama – lata później, a usystematyzowanie jej wypracowała wielogodzinna jazda na młodych koniach, bo układanie młodych koni to powtarzanie podstaw do znudzenia 😉

Jednak to właśnie praca nauczyciela wymusiła na mnie umiejętność precyzyjnego nazywania, rozwiązań, które stosuje z siodła. Tak aby przekazać je Wam. Odpowiadając na Wasze prośby poruszania tematów treningowych, postanowiłam przedstawić w NAJPROSTSZY MOŻLIWY SPOSÓB trzy kluczowe elementy, niezbędne dla zbudowania solidnych podstaw w ustawieniu konia na pomocach.

Trójca Święta czyli …

  • WEWNĘTRZNA ŁYDKA
  • ZEWNĘTRZNA WODZA
  • WEWNĘTRZNY KONTAKT

Trzy podstawowe elementy, dzięki którym przepływ energii w układzie koń-jeździec staje się układem zamkniętym. Umożliwia to precyzyjne zarządzanie końskim ciałem. Uzyskanie okrągłości (round) i przepuszczalności (supple) oraz finalne uzyskanie stabilności i samodzielności konia w ustawieniu na pomocach.

Na tym zdjęciu po prostu JADĘ. Mam konia chętnego, aktywnego i rozluźnionego. Będącego naturalnie okrągłym i przepuszczalnym. Ciało Iśki jest wyprostowane. Wewnętrzna łydka zapewnia aktywny ruch naprzód od wewnętrznej prawej nogi, najeżdżając na zewnętrzną wodzę, która daje oparcie i wyprostowanie. W związku z działaniem krzyżowym wewnętrznej łydki i zewnętrznej wodzy (która wspierana jest także zewnętrznym ciężarem) wybieram oferowany mi przez Isię wewnętrzny kontakt (o tym, że kontakt jest oferowany przez konia można przeczytać tutaj) tak że ciało klaczy za kilka metrów kiedy będziemy wjeżdżać w narożnik ułoży się naturalnie do wewnątrz podążając za nosem, ustawionym do wewnątrz, dodatkowo zapraszanym przez wewnętrzną rękę. Celem treningu młodego konia jest stopniowe wydłużanie momentów kiedy „po prostu się jedzie” tak aby później przychodziły one naturalnie, a my możemy się skupić na bardziej skomplikowanych elementach choć do podstaw ZAWSZE należy wracać i je szlifować.

Wewnętrzna Łydka

Wewnętrzna łydka, aktywizuje wewnętrzną tylną nogę, zapraszając ją do podstawienia pod kłodę i po prostu RUCHU NA PRZÓD. Zgina ciało w wyniku czego także ustawia, wjeżdża na zewnętrzną wodzę.

Utrzymuje konia na ścianie lub jakimkolwiek innym miejscu w którym chcemy być. Dba o łopatki/zad – żeby nie wpadały do środka. Wewnętrzna łydka to najlepszy przyjaciel, każdego jeźdźca – kiedy koń nie reaguje na wewnętrzną łydkę to mamy POWAŻNY problem i w sumie jesteśmy w ciemnej d***pie

NAJCZĘSTSZE BŁĘDY: nieegzekwowanie wewnętrznej łydki, dziubanie wewnętrzną łydką, brak konsekwencji w stosowaniu, kładzenie się w dosiadzie wewnętrznym co uniemożliwia autonomiczny ruch nogi

Na zdjęciu Emerald pięknie pokazuje odpowiedź wewnętrznej tylnej nogi na działanie łydki. Jestem tutaj właśnie w procesie najeżdżania wewnętrzną łydką na zewnętrzną wodzę. Chcę uzyskać maksymalne ustawienie nogi pod kłodę (stąd moja skupiona mina)- i to się udaje. Ta strona to jego gorsza strona więc ogier nie oferuje mi jeszcze zgięcia do wewnątrz. Jak widać na zdjęciu jest wygięty w prawo choć jedziemy w lewo. Ze spokojem zostawiam to i poproszę o zgięcie do wewnątrz wykorzystując narożnik za kilka metrów. Wszystko zaczyna się od reakcji na łydkę która w tym momencie jest bardzo poprawna.

Zewnętrzna Wodza

Jest to wodza budująca oparcie i tzw. ścianę Dzięki temu koń „nie pływa” jest stabilny, zrównoważony i mamy możliwość pojechać właśnie tam gdzie chcemy. Działa w połączeniu z dosiadem zewnętrznym, ciężarem i łydką, które pozwalają wpływać na całe ciało konia od zewnątrz i budować twardą nieprzekraczalną granicę, z której nie da się wypaść. Znaczenie zewnętrznej wodzy i połączeniu z wewnętrzną łydką jest OGROMNE, bo pozwala koniowi odnaleźć równowagę w ustawieniu. Zewnętrzna wodza stanowi równoważny element odpowiedzi na działanie wewnętrznej łydki. Buduje krzyżowość z której wybiera się wewnętrzny kontakt.

Najczęstsze błędy: puszczenie zewnętrznej wodzy, nie trzymanie jej tylko ciągnięcię na siłę tak że koń nie umie chodzić samodzielnie tylko zaczyna wisieć na ręce.

Tutaj na Mumince buduję właście oparcie i stabilność – sprawdzam czy oparcie na zewnętrznej wodzy jest ze mną cały czas – nawet w narożniku, choć Mumi jest ustawiona do wewnątrz tylko od łydki, a wewnętrzna wodza nie kieruje jej nosa do wewnątrz. Odpuszczam wewnętrzny kontakt i pozwalam jej naturalnie szukać stabilności na zewnętrznej wodzy.

Wewnętrzny Kontakt

To taki drogowskaz zapraszający do wewnętrznego ustawienia, marker sprawdzający czy koń jest round i supple i pomagający rozluźnienie i okrągłość uzyskać. Wynika z działania wewnętrznej łydki i zewnętrznej wodzy. Jest elementem pośrednim zamykającym działanie wewnętrznej łydki i zewnętrznej wodzy.

Najczęstsze błędy: ciągnięcie na chama wewnętrznęj ręki (co mi tam pociągnę mocniej) – w myśl zasady że konia zbiera się zginając go do wewnątrz, banie się i odpuszczanie kontaktu od razu kiedy koń mówi że to dla niego trudne i że nie chce (koń ma prawo powiedzieć, że coś jest dla niego trudne, a jeździec ma prawo i obowiązek kulturalnie przekonać go, że to jest coś fajnego i ważnego)

Tutaj na Isi wjeżdżam na koło i przy działaniu zewnętrznych pomocy, które budują ścianę i oparcie zapobiegając wypadnięciu ciała konia na zewnątrz. Jednocześnie wewnętrzną ręką proszę o podążenie ciałem w rysunku koła kierując nos do wewnątrz po przez wewnętrzny kontakt. Działam też wodzą delikatnie do góry podjeżdżając wewnętrzną łydką, tak aby utrzymać lekkość łopatek. Widać tu działanie wewnętrznego kontaktu jako elementu łączącego wewnętrzną łydkę i zewnętrzną wodzę.

+ Jaki ona ma tu potężny ZAD 😀

Jak to wygląda w praktyce

Żeby nauczyć się sztuki używania tych trzech komponentów, trzeba dużo ćwiczyć … BAAAARDZO DUŻO I NA RÓŻNYCH KONIACH, bo na każdym mechanika pozyskania reakcji jest nieco inna. Polecam ćwiczyć… ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć 😀

Kiedy zaczynam jeździć na młodym koniu (albo na takim którego musze nauczyć kontaktu i ustawienia) – młodym czyli takim który totalnie NIC nie potrafi zawsze jeżdżę – śmieję się – „na skos” czyli jadę wewnętrzną łydką na zewnętrzną wodzę.

I kiedy mój młody koński uczeń zaczyna ogarniać się w tym, że wewnętrzna łydka oznacza naprzód i ustąp swoim ciałem od niej (konie oferują to w sposób naturalny). Rozumie że kontakt sobie uprzejmie trzymam nawiązując miękką relację z pyskiem. Wtedy dołączam zaproszenie do zgięcia (najczęściej w narożnik) dzięki wewnętrznemu kontaktowi. Co ważne często najeżdżając konia wewnętrzną łydką na zewnętrzny kontakt koń samodzielnie zaczyna ustawiać się do wewnątrz oferując miękki wewnętrzny kontakt. Wtedy pozostaje tylko cieszyć się z życia i wybrać wewnętrzną wodzę. I radośnie jechać używając wszystkich wypracowanych rzeczy!

Good job!

Udostępnij dalej
Przewiń do góry