The best will come to you in the most unexpected moment!

Marzenie o pracy na wolności – skąd się wzięło?

Praca z Rudziem na wolności była tym o czym ZAWSZE MARZYŁAM. Chciałam czuć, że mój ukochany koń jest ze mną z własnego wyboru, bo chce. Marzyłam aby poczuć jak podąża za mną w szybszych i wolniejszych chodach, oraz że jest mną z entuzjazmem i zaangażowaniem.

Nie ukrywam, że naoglądałam się filmików na instagramie i youtubie oraz na innych fanpage’ach w których konie z radością podążają za swoimi trenerami i wykonują skomplikowane figury ujeżdżeniowe. W tym temacie moją niekwestionowaną idolką jest Alizée Froment oraz Yvet Blokesch na których profilach można zobaczyć tyle harmonii… Myślę, że oglądanie innych ma ten plus, że można się zainspirować i duuuuużo podpatrzeć, ale można się też łatwo zdołować. Polecam znaleźć balans między jednym i drugim 😀

Oczekiwania vs rzeczywistość

Wracając do Rudzia. W mojej rzeczywistość mój Rudy Pan Koń jest cudowny, chodzi na cordeo, jeździ do lasu na halterku, ślicznie pracuje z ziemi na linie… można na nim miło pojedździć klasycznie, ale na wolności … w najlepszym razie robił w moją stronę 5 kroków stępem dwa z przekonaniem a trzy bez … i na razie na tym nasza wolność się kończyła.

Odangażowanie zadu; Rudy naprawdę robi to świetnie, a co jest najmilsze nauczył się skupiać na człowieku w 120% i wkłada w ćwiczenia całe serce. To widać w jego postawie

Oczywiście nie zostawiłam tego bez walki… robiłam ćwiczenia, które miały pomóc nam na tej wolności się połączyć. Pracowałam nad swoim ciałem, sygnałami, starałam się zacząć na mniejszej przestrzeni aby potem przejść na większą i utrzymać stworzony bond. To niby działało, ale wciąż było to bardzo cienkie połączenie i nie do końca było to to. Charlie niby to robił ale z miną wyrażającą raczej „O co ci babo chodzi, wiem co chcesz ale nie licz że to zrobię… zajmijmy się czymś konkretnym a nie tym…” Powiem krótko to frustrujące w cholerę… Tym bardziej że z innymi końmi wolność przychodziła mi prosto … te konie wręcz kleiły się aby być w moim towarzystwie. A mój własny koń … olewał moje propozycje w sposób dosadny i jednoznaczny.

Stęp hiszpański; ulubiona sztuczka Rudzia

Nie ma tego złego …

Aż tu pewnego dnia… po podbiciu poszliśmy sobie na halę zobaczyć jak przedstawia się sytuacja zdrowotna Pana Konia i czy kulawizny już nie ma. Miałam tego dnia długi, pracowity dzień i nie ukrywam, że po całym dniu pracy w stajni … ostatnie co chciałam to jechać do kolejnej stajni. Przyszłam do mojego Rudego konia, opowiedziałam mu o wszystkim co mnie trapiło, a on westchnął współczująco, jakby wszystko zrozumiał.

Na hali Rudzio dał popis radości jaki może dać koń po tygodniowym areszcie boksowym. Stawał dęba, brykał, galopował, zmieniał kierunek, biegał kłusem wysoko podnosząc nogi. W skrócie pełnia szczęścia. Ja cierpliwie stałam na środku obserwując jego poczynania a konkretnie nogi i utwierdzałam się w przekonaniu, że koń wrócił do zdrowia – uffff.

Rudziowy prezent

W pewnym momencie Rudy po spektakularnej serii bryknięć z ogonem do góry niczym flaga znacząco spojrzał w moją stronę pytając: Mogę podejść? Zaskoczona od razu zaprosiłam go do środka nie licząc na specjalny entuzjazm, a raczej na leniwe podejście w moją stronę. Jakież było zdziwienie kiedy podbiegł do mnie pasażowym kłusem radośnie fukając i liżąc. Wygłaskałam go mocno i powoli odeszłam. Rudzio pozostał ze mną blisko, czułam na ramieniu jego oddech, więc przyspieszyłam kroku a Rudzio też przyspieszył. Nieśmiało zmieniłam kierunek nawet nie licząc, że koń zostanie ze mną, ALE ZOSTAŁ. Nastawił ucho na mnie, obrócił się o 180 stopni i podążył za mną. Stanęłam i cofnęłam się kilka kroków do tyłu, Rudy płynnie zrobił to samo zachwycona wygłaskałam go, nagradzając jego 100% koncentrację na mojej osobie. Poszłam znowu do przodu, a on został za mną dlatego nieśmiało pobiegłam do przodu a RUDZIO RUSZYŁ ZA MNĄ KŁUSEM !!! Poczułam jak mój brzuch z radości fiknął koziołka. Coś o czy marzyłam, co do tej pory tylko oglądałam w internecie miałam na żywo, w wykonaniu MOJEGO KONIA. Ponownie zmieniłam kierunek. Charlie minął mnie po czym figlarnie zawrócił i podbiegł szybko w moją stronę zostając w kłusie żeby mnie dogonić. Znowu biegliśmy koło siebie chrapy przy ramieniu. Czułam jego obecność i skupienie na mnie, a to uczucie bezcenne. Czułam, że on naprawdę ze mną jest tak jak jeszcze nigdy dotąd, a znamy się już ponad osiem lat. Czułam jak przyspiesza i zwalnia w rytm moich kroków i jak jego ciało odpowiada na rozluźnianie i napięcia mojego ciała. Widząc, że jego nogi idą tak jak moje zmieniłam tempo i podbiegłam kilka kroków galopem. Poczułam jak koń znajdujący się obok mnie także zmienia kolejność stawiania nóg i ruszył galopem. Gdyby nie to, że w tamtej chwili biegłam skakałabym z radości! Ale… nagle z jakiegoś niezidentyfikowanego powodu straciłam równowagę i poczułam, że lecę do przodu na nos. To pachołek stojący w narożniku hali jakoś znalazł się pod moimi nogami, czego nie zauważyłam, podekscytowana moim pierwszym momentem na wolności. W jakiś ułamek sekundy leżałam na piachu w hali. Rudzio galopujący trochę za mną stanął jak wryty, kiedy podniosłam się na klęczki i obróciłam się do niego zobaczyłam jego bardzo zdziwiony pysk na wysokości mojej twarzy z pytaniem w oczach: „A co to było, dlaczego leżysz? … chyba nie oczekujesz, że zrobię tak samo”. Jego mina była bezcenna. Zaczęłam się śmiać. Sprawdziłam czy jestem cała, a potem pobiegaliśmy jeszcze razem i spędziliśmy miłe chwile na drapaniu i tulaniu ciesząc się nową odkryta formą bycia we dwójkę.

Najważniejsze to po prostu lubić swojego konia i być jego największym fanem, wtedy to o czym marzysz przyjdzie do ciebie prędzej czy później.

Nie wiem jak będzie wyglądać nasza wolność na kolejnych sesjach, ale niezmiernie cieszę się z tego niespodziewanego prezentu jaki zrobił mi Rudy tego deszczowego, chłodnego dnia. W chwili kiedy o wolności zupełnie nie myślałam i nawet nie próbowałam o to prosić. Jakby wiedział, że jestem zmęczona i potrzebuję wsparcia… Myślę, że wiedział to na pewno na swój koński sposób.. w końcu znamy się jak ŁYSE KONIE.

The best will come to you in the most unexpected moment!

Udostępnij dalej
Przewiń do góry