Our 1st TAMING WILD with Elsa Sinclair

Co robiłam na szkoleniu Taming Wild

Jestem jeźdźcem klasycznym! Uwielbiam ujeżdżenie, zachwycało mnie zawsze i pewnie … no cóż tak już pewnie pozostanie. To co kocham najbardziej to osiąganie harmonii z koniem, owo magiczne „połączenie” kiedy czas płynie wolniej, a wszystkie elementy: prozaiczny wjazd na przekątną, koło w galopie albo bardziej zaawansowane lotne zmiany nogi i ciągi wykonujemy WSPÓLNIE, bez wysiłku angażując nasze ciała i umysły w 100%. A po za tym chyba najwspanialsze jest to, że zawsze może być lepiej i właśnie droga ku temu „LEPIEJ” jest fenomenalnie ciekawym procesem.

Nigdy nie czułam, że podejście alternatywne – horsemanship stoi w opozycji do klasycznego treningu, lecz uważam, że stanowi jego ubogacenie i czyni go bardziej efektywnym.

Jednak bycie klasykiem z krwi i kości … klasykiem z wyjeżdżonymi setkami godzin od dziecka. Klasykiem, który na własnej skórze doświadczył czym jest ciężki bezkompromisowy trening, pełen wyrzeczeń. Bycie klasykiem nigdy nie spowodowało, że odrzuciłam metody alternatywne, tzw. „naturalowe” a podejście „horsemanship” było mi zawsze bardzo bliskie i stanowiło naturalne uzupełnienie mojej pracy. Nie czułam, że jest to coś stojącego w opozycji do klasycznego treningu, lecz będące jego ubogaceniem, czyniące go bardziej efektywnym.

Piękny Charleston, galopuje z zainteresowaniem w stronę widowni 😀

Dążenie do pełnego porozumienia z koniem na wolności, dążenie do bycia razem płynące z inicjatywy konia, z jego niczym nie wymuszonego wyboru, jest czymś na czym bardzo mi zależy i co u innych jeźdźców i trenerów obserwuję z dużym podziwem. Jak mogliście przeczytać w moich poprzednich postach THE BEST WILL COME TO YOU IN THE MOST UNEXPECTED wolność w mojej pracy pojawiała się i jest zawsze w centrum mojego zainteresowania. Czułam, że potrzebuję kolejnych elementów tej układanki, WIEDZY, żeby moja wolność była pełniejsza, coraz bardziej lekka i harmonijna … i tak właśnie razem z Rudziem i Gosią – całym naszym rodzinnym stajennym trio trafiliśmy na szkolenie z Elsą w Esterpolu organizowanym przez Klaudię i Weronikę Kicińskie z Cordeo Attitude .

Freedom Based Training

Czas szkolenia to był nasz quality time. Freedom Based Approach – to o podejście bazujące na języku konia, cyklach koncentracji i stresu i ogólnie na uzyskaniu porozumienia w komunikacji z koniem BEZ wykorzystania jakichkolwiek narzędzi sztucznych- smaczki, lina, uwiąz, stick, bacik – WSZYSTKO to odpada – liczy się tylko ciało i HARMONIA (słowo klucz szkolenia) uzyskiwana przez odpowiedź na sygnały jakie wysyła koń.

Kluczowe w szkoleniu jest uzyskiwanie momentów harmonii, utrwalanie ich poprzez czynną odpowiedź na kształtowaną przez konia sytuację. Uwierzcie mi, że Rudzio był niesamowicie zachwycony widząc u mnie zrozumienie jego sytuacji i problemów, które zaprzątają mu głowę. Najbardziej poruszające było dla mnie wejście w konwersację w koniem przy założeniu, że jest ona celem samym w sobie. Zamiast zwyczajowego treningowego podejścia, kiedy chcemy osiągnąć coś konkretnego.

Esla wyraża zainteresowanie trawą, którą zainteresowany jest także Rudzio. Tym samym daje mu do zrozumienia, iż widzi jego sprawy i rozumie jego punkt widzenia.

Co ciekawe Elsa sama często podkreślała, że Freedom Based Training jest z założenia jednym z wielu narzędzi treningowych, podejść i rozwiązań, które możemy stosować. Jako trener, który stworzył to podejście, nie narzucała go nikomu i nie opowiadała o nim jako jednym z lepszych rozwiązań. Co ważne zaznacza, że jest to model zajmujący baaaaaardzo dużo czasu i wiele koni preferuje rozwiązania klasyczne.

Organizacja… i inne przydatne rzeczy

Szkolenie miało miejsce 27-28.04.2023 obejmowało 2 sesje treningowe z koniem trwające 60min (mówimy tu o uczestnikach z końmi) – pierwszą sesję jednego dnia i drugą sesję drugiego dnia, oraz 3 wykłady teoretyczne po ok 1h – w przypadku pytań (a tych było dość sporo) wykłady trochę się przedłużały. W środku dnia była przerwa na obiad – godzinna i całe szczęście bo wiedzy i obserwacji było dużo, więc reset głowy stawał się niezbędną częścią dnia!

Wszystkich zainteresowanych polecam odwiedzić stronę Elsy TAMING WILD gdzie WSZYSTKO jest szczegółowo opisane + są też dostępne do nabycia jej inne materiały treningowo-szkoleniowe.

Konie przyjeżdżające miały do dyspozycji kwaterki otwarte z sianem i wodą. Dziewczyny wedle instrukcji właścicieli dawały koniom śniadanie i kolację. Rudziowi mieszkanie na dworze też fajnie zrobiło miał swój weekend majowy, pełen świeżej trawy. Razem z Gosią na zmianę kursowałyśmy, z Rudziem niczym z psem na smyczy, żeby w pełni skorzystał z obfitości zielonego dywanu trawy. Nie muszę pisać, że był zachwycony.

Organizacyjnie wszystko było dopięte na ostatni guzik i naszej całej trójce było po prostu bardzo dobrze tam być. Czułam się jak na wakacjach. Miejsce z atmosferą, „resetujące” pełne ciszy i spokoju. Bajka!

Miłym akcentem ze strony organizatorów było pokazanie jak omawiana na szkoleniu harmonia i cykle koncentracji u koni kształtują się naturalnie w stadzie, w relacjach koń-koń. Miało to miejsce ostatniego dnia i było bonusem ekstra. Było to cenne, bo z jednej strony jeszcze raz mogliśmy się przyjrzeć temu co omawiane było na szkoleniu w warunkach zwiększonej dynamiki, z drugiej strony Elsa bardzo precyzyjnie wyjaśniała co sama zaobserwowała u poszczególnych koni.

Dla kogo szkolenie

Myślę, że szkolenie poleciłabym osobom, które chcą pogłębić swoją relację z koniem ale bez jakichkolwiek konkretnych oczekiwań i zamierzeń. Freedom based training nie jest tym samym co liberty training i ważne aby rozumieć to na początku. To drugie podejście zakłada większą celowość treningową, podczas kiedy freedom training opiera sie na koncepcji pełnej wolności wyboru i podejmowania decyzji przez konia. W mojej opinii na szkoleniu najcenniejsza była możliwość wejścia w rozmowę z koniem bez konkretnego planu treningowego. Nie było po prostu opcji, że coś się nie uda, bo każda odpowiedź konia była dobra.

Wszyscy adepci jeździectwa, którzy na własnej skórze chcieli doświadczyć podejścia Elsy… na pewno nie będą zawiedzeni choć po szkoleniu zostaje trochę niedosyt bo dwa dni to jednak krótko i chciałoby się więcej. Zwłaszcza, że Rudzio bardzo ładnie odpowiedział na wszystko co było omawiane. Nasza druga sesja była diametralnie różna od pierwszej i obecność Elsy bardzo pomogła mi odnaleźć się w tej nowej sytuacji zaproponowanej przez Charliego.

Rudzio na pierwszym planie a Elsa i Gosia na drugim. Harmonia, nie jest uzależniona od dystansu jaki dzieli konia i człowieka. Paradoksalnie im swobodniejsze jest uzyskanie harmonii w dystansie i odległości od siebie nawzajem, tym stworzona więź jest mocniejsza co wpływa na spokój konia. (Moje odkrycie pierwszego dnia, doświadczyłam na własnej skórze i byłam zachwycona!)

Moje wrażenia

Bardzo ciekawym i odświeżającym doświadczeniem jest możliwość wejścia w komunikację z koniem bez jakichkolwiek narzędzi treningowych. Stanięcie z koniem twarzą w twarz, bez niczego i pozwolenie mu na pełną 100% ekspresję jest niesamowite. Miałam wrażenie jakbym poznawała Rudzia na nowo ( a znamy się już ooooj długo). Po za tym trening klasyczny, czy nawet naturalny naznaczony jest pewną celowością i tym, że dążymy do czegoś konkretnego. Chcemy bardzo to coś osiągnąć – ruch, element, postawę, trick, odczulić konia na coś. Zmieniają się co prawda narzędzia… zmienia się trochę komunikacja ALE założenia i cele pozostają bardzo podobne. Tutaj ta celowość znika i po prostu dąży się do tego aby być i odpowiadać na siebie nawzajem.

Ja i Rudzio prowadzimy kulturalną konwersację. Charlie wyraża to po końsku (swoim skupionym pyskiem, chrapami w moją stronę, spokojnym okiem) ja po ludzku (uśmiech, spojrzenie w stronę konia, rozluźnione ręce)

Zabawne, że po tylu latach wciąż mamy sobie tyle do opowiedzenia 😀

Poczułam się niesamowicie kiedy po chwili zupełnie zeszła ze mnie presja osiągnięcia z Rudziem czegokolwiek. Przestało mi zupełnie zależeć na tym żeby „był ze mną” albo prosił o moja obecność. Po prostu byłam, obserwowałam go i odpowiadałam na to co robi. Bez oceniania jego i siebie i bez próby zmiany tego co proponuje. I wtedy Rudzio zaczął ze mną naprawdę być. Naprawdę zauważył mnie jako istotę, z którą można stworzyć relację w końskim rozumieniu tego słowa. To było po prostu niesamowite!

Ściskam ciepło

Hania

Udostępnij dalej
Przewiń do góry